27 listopada 2012

Zmęczenie materiału


Nastąpiło zmęczenie materiału. Dzień, ba tydzień a nawet - nie bójmy się tego głośno powiedzieć -MIESIĄC przesycony obowiązkami. Terminy depczące po piętach.  Wszystko w biegu.
Dość.
Ty, który wchodzisz żegnaj się z nadzieją – to mogę rzec osobie, która jako następna będzie chciała czegoś ode mnie na już.
 

26 listopada 2012

Mój dobry duszek

Znalazłam na moim kompuetrze. Od Oleńki.
Nic dodać nic ująć.


''Wierszyk dla mamy''


Kocham cię mamusiu, która jesteś moja i będziesz moja kocham cie i zawsze będę cię kochać.

 

 

Rozmowy z L.


- Słyszysz?
- Co? Nic nie słyszę.
- Czas płynie. I szumi. Nie słyszysz?
- Słyszę, że przechodzi ludzkie pojęcie.
- Tak, obok rzeki czasu.

Drzewa cz.2


Morcinka.
Znalazłyśmy łatwo. Aż dziw bierze, że opisywać lokalizację mogła ta sama osoba co poprzednio.
Dla auta znalazłam miejsce na chodniku - kolejne osiedle z parkingiem zaplanowanym na góra 4 samochody.
Ogólnie znowu ciasno. Kupa topól, kasztanowców i innych drzew nasadzonych bezmyślnie. Osiedle starszawe, pełne bloków cztero i więcej piętrowych. Osiedle o zwartej zabudowie, nieładne. Pomalowane na durne, jaskrawe kolory. Brzydko.
Wszystko napaćkane to i te drzewa tak rosną byle gdzie.
Topola wysoka. Pierwsza fotka od razu spod auta. Idziemy z Gochą do śmietnika. Mijamy zaparkowane auta. Kasztan. Drugi kasztan. Trzeci.
- Patrz Gocha, ile tu kasztanów leży między samochodami! Dziesięć?
Pakuję je do kapsów :) Mam pełne.
- Masz rację. Koło kasztanów nie da się przejść obojętnie.
- Mamo!!!! A patrz ile pod drzewem!!! To ty idź rób zdjęcia, a ja będę zbierać.
 Ok. Ja fotografuję a ta jęczy:
- Daj mi kluczyki wrzucę je do auta, bo już mam kieszenie pełne i pełny futerał od aparatu.
Dałam. Wróciła. Zaś zbiera. Patrzę na nią a tu obok przyfurgała reklamtasia :)) Ryczę:
- Gocha bierz ją!! Będzie na kasztany :)))
Złapała J
- Gosia! Aniołki Ci reklamówkę zrzuciły J
G.: Nie nie, jakby to były aniołki to by nie śmierdziała i miała dwa uszy. J

Drzewo duże. Rośnie sobie koło śmietnika. Zbulił się trochę krawężnik i kostka chodnikowa od jego korzeni, ale śmietnik odnoszę wrażenie że nie i ulica też nie bardzo. W koronie ma posusz, na którym przesiadują gołąbki. I ma przybity do pnia kadłubek!!! Niestety lokatorów kadłubka nie stwierdziłam.
Pień gruby, taki podziubany trochę przez łobuzów.
Na foto obok śmietnika i topoli załapał się robotnik:))  Sam ryczał: może mi pani zrobić fotkę, spoko, zgadzam się:))) Zrobiłam J
Nie wiem co z tą topolą. To typowy przykład głupiego nasadzenia a teraz korzenie niszczą infrastrukturę drogową i susz leci na łeb a topola wystrzeliła wysoko w górę.
 
 


 

Inna Bajka

 
"to inny sad to inny las inna rzeka
to inny świat to inny czas inna mgła"

Właśnie. Inna to słowo klucz.
Nie ta, nie tamta, ale właśnie INNA.
INNA. Im dłużej powtarzam to słowo tym wydaje mi się dziwniejsze, a jednocześnie bardziej pasujące.
Jestem z INNEJ BAJKI.

 L. mówi: oczy jak niebo, serce i dusza nie z tego świata...





20 listopada 2012

Drzewa cz.1



Nygi 5e.  Osiedle.  Blok czteropiętrowy 5-5e. Znaleźć było dość prosto, chociaż przy tym całym ocieplaniu pościągali numery.  Ale cóż tam - koniec języka za przewodnika:) No dobra, znaleźć 5e, ale już tę sosnę - o nie :) Obleciałam z Gochą całe Nygi 5 - nic nie pasowało do sosny „za blisko bloku”. Ale jak to? Ja ku… nie znajdę?! Ja?!
- Gocha, gdzie widziałaś tych remontujących? Z tyłu?
- Tak.
Na foto  widać kucającego boraka. Ocieplali z kolegą bodajże piwnice.
- Panie? Gdzie ta sosna co wam przeszkadzała postawić rusztowanie? Ta do usunięcia?
- Pani! Jej już dawno nie ma. Jakbyśmy na was czekali to zima by nas zastała przy tym remoncie!
- Jak to?!
- A co?! Co za kretyn jakiś posadził drzewo metr od domu?!.... itd
Ech...
Ogólnie rzecz biorąc po prostu robotnicy sami wyrąbali tę sosnę. Nie wiem, chyba liczyli na wycinkę na dzień następny po dokonaniu protestu na gębę, że przeszkadza. Ha ha.
Ogólnie drzewa i krzaki przed blokiem poniszczone i obrzucone styropianem i innym świństwem.
A sosny już niet.
 




16 listopada 2012

Czy jest tam kto?



Sobotni poranek. Spaaać. Nagle słyszę sceniczny szept mojego 9 letniego dziecka przy moim uchu:
- Haaalooo.
- Czego chcesz?
- Sprawdzam czy masz echo. Bo wiesz, jakby było to oznacza, że tam masz pustkę.
Hm, cóż odpowiedzieć na coś takiego. Śpię dalej.
- Haaalooo!
- Co tym razem?!
- Bo wiesz, myślę że jednak ktoś tam powinien się odezwać. Choćby ślimak w uchu.

Hm. Jak by nie patrzeć to nikt się tam nie odezwał. To jest tam kto czy nie?