| Piosenka o końcu świata Czesław Miłosz | |||
|
21 grudnia 2012
Innego końca świata nie będzie
18 grudnia 2012
Adapter
- Mamo poczytam ci.
- Dobrze. To ja już sobie poleżę i będę powoli zasypiać a ty mi czytaj.
- Nazwa dinozaury wywodzi się z języka greckiego i oznacza straszny jaszczur. Ta nazwa doskonale oddaje charakter niektórych gatunków tych stworzeń. Dinozaury były gadami lądowymi. Często potocznie dinozaurami nazywa się także pterozaury oraz plezjozaury, ale w rzeczywistości były one odrębnymi grupami zwierząt. Tu są rodzaje. Adapter.
- Co??
- Nooo, apatozaur.
- Czytaj nie zgaduj.
- A co to właściwie był ten adapter?
- Potocznie to takie urządzenie do puszczania płyt winylowych. No, tych czarnych co mamy na dole.
- Aha! A to prawie ta sama epoka co ten apatozaur.
Pozdrowienia.
Katiozaur.
- Dobrze. To ja już sobie poleżę i będę powoli zasypiać a ty mi czytaj.
- Nazwa dinozaury wywodzi się z języka greckiego i oznacza straszny jaszczur. Ta nazwa doskonale oddaje charakter niektórych gatunków tych stworzeń. Dinozaury były gadami lądowymi. Często potocznie dinozaurami nazywa się także pterozaury oraz plezjozaury, ale w rzeczywistości były one odrębnymi grupami zwierząt. Tu są rodzaje. Adapter.
- Co??
- Nooo, apatozaur.
- Czytaj nie zgaduj.
- A co to właściwie był ten adapter?
- Potocznie to takie urządzenie do puszczania płyt winylowych. No, tych czarnych co mamy na dole.
- Aha! A to prawie ta sama epoka co ten apatozaur.
Pozdrowienia.
Katiozaur.
14 grudnia 2012
Urodziny
Gosia:
- Happy Birthday to you! Happy Birthday to you! Happy Birthday dear BUMBUŚ! Happy Birthday to you!
Ola:
- Poczekaj! Powiem wszystkim, że jestes Prosiaczek!
Pokój wysprzątany, przystrojony balonami i serpentynami. Ola, która tak bardzo lubi swoje urodziny:
- No nareszcie! Ale tu pięknie! Aż sama sobie zazdroszczę... Tyle musiałam czekać, czemu Ty mnie urodziłaś dopiero w grudniu??!
13 grudnia 2012
Matylda
Nabyłam wczoraj drogą kupna szelki oraz smycz dla mojego półrocznego kotka. Nabyłam je z myślą by kotka przyzwyczaić do wychodzenia na zewnątrz, ale żeby nie uciekł i nie daj Boże wpadł pod jakiś samochód.
Już wielkim wyzwaniem było założenie mu zakupionego sprzętu. Po założeniu kotek kolejno był: latawcem, siatką i mopem.
Najpierw usiłował uciec. Smycz mu na to nie pozwalała i wyglądał jakby latał.
Nastepnie można go było nosić na szelkach albowiem nogi nie przebierały a pozostawały proste wisząc w powietrzu. Na koniec kotek po prostu położył się odmawiając współpracy. Wyszorowałm nim całą podłogę w kuchni - nie ma chodzenia na smyczy i już.
Skończyło się tym, że kotek udał się na podwórko na rękach Gosi, postał chwilę na śniegu przeraźliwie drąc gumę i wrócił do domu na tychże samych rękach.
I kto tu kim rządzi, co?
Już wielkim wyzwaniem było założenie mu zakupionego sprzętu. Po założeniu kotek kolejno był: latawcem, siatką i mopem.
Najpierw usiłował uciec. Smycz mu na to nie pozwalała i wyglądał jakby latał.
Nastepnie można go było nosić na szelkach albowiem nogi nie przebierały a pozostawały proste wisząc w powietrzu. Na koniec kotek po prostu położył się odmawiając współpracy. Wyszorowałm nim całą podłogę w kuchni - nie ma chodzenia na smyczy i już.
Skończyło się tym, że kotek udał się na podwórko na rękach Gosi, postał chwilę na śniegu przeraźliwie drąc gumę i wrócił do domu na tychże samych rękach.
I kto tu kim rządzi, co?
11 grudnia 2012
Wszędzie brokat
- Co w tej łazience tyle brokatu? Cały ręcznik, podłoga się świeci i ściany też. Wszędzie brokat! Po co używałaś lakieru z brokatem?
- Ja? Ja jestem niewinna! To wszystko on! Kusił mnie i kusił. Wołał: użyj mnie, użyj mnie, użyj, przecież ja nie mam rąk żeby samemu wskoczyć Ci na głowę...
- Ja? Ja jestem niewinna! To wszystko on! Kusił mnie i kusił. Wołał: użyj mnie, użyj mnie, użyj, przecież ja nie mam rąk żeby samemu wskoczyć Ci na głowę...
10 grudnia 2012
Pies
Mój bardzo rasowy piesek golden retriever bardzo się ostatnio drapał. Swędział go brzuch.
Drapał się na leżąco, na stojąco, na siedząco, nawet jak spał.
Zaniepokojona wpakowałam 36 kg psa do samochodu i zawiozłam do weterynarza.
- Proszę pani, mój pies ciągle się drapie. Pewnie ma jakieś uczulenie. Proszę go obejrzeć i może jakąś maść...
Pani obejrzała i dwie sekundy później otrzymałam diagnozę:
- On ma pchły.
- Co?! To niemożliwe! On ma przecież rodowód! Jak pies za 2 tysiące może mieć pchły? Chyba rodowodowe!
Mina pani weterynarz - bezcenna.
Mina psa, gdy nie pozwoliłam mu na spanie w moim łóżku (przecież nie będę spała z pchłami) - zabójczo żałosna.
27 listopada 2012
Zmęczenie materiału
Nastąpiło zmęczenie materiału. Dzień, ba tydzień a nawet - nie
bójmy się tego głośno powiedzieć -MIESIĄC przesycony obowiązkami. Terminy
depczące po piętach. Wszystko w biegu.
Dość.
Ty, który wchodzisz żegnaj się z nadzieją – to mogę rzec osobie, która jako następna będzie
chciała czegoś ode mnie na już.
26 listopada 2012
Mój dobry duszek
Znalazłam na moim kompuetrze. Od Oleńki.
Nic dodać nic ująć.
Nic dodać nic ująć.
''Wierszyk dla mamy''
Kocham cię mamusiu, która jesteś moja i będziesz
moja kocham cie i zawsze będę cię kochać.
Rozmowy z L.
- Słyszysz?
- Co? Nic nie słyszę.
- Czas płynie. I szumi. Nie słyszysz?
- Słyszę, że przechodzi ludzkie pojęcie.
- Tak, obok rzeki czasu.
- Co? Nic nie słyszę.
- Czas płynie. I szumi. Nie słyszysz?
- Słyszę, że przechodzi ludzkie pojęcie.
- Tak, obok rzeki czasu.
Drzewa cz.2
Morcinka.
Znalazłyśmy
łatwo. Aż dziw bierze, że opisywać lokalizację mogła ta sama osoba co
poprzednio.
Dla
auta znalazłam miejsce na chodniku - kolejne osiedle z parkingiem zaplanowanym
na góra 4 samochody.
Ogólnie
znowu ciasno. Kupa topól, kasztanowców i innych drzew nasadzonych bezmyślnie.
Osiedle starszawe, pełne bloków cztero i więcej piętrowych. Osiedle o zwartej
zabudowie, nieładne. Pomalowane na durne, jaskrawe kolory. Brzydko.
Wszystko
napaćkane to i te drzewa tak rosną byle gdzie.
Topola
wysoka. Pierwsza fotka od razu spod auta. Idziemy z Gochą do śmietnika. Mijamy
zaparkowane auta. Kasztan. Drugi kasztan. Trzeci.
- Patrz
Gocha, ile tu kasztanów leży między samochodami! Dziesięć?
Pakuję je do kapsów :) Mam pełne.
- Masz
rację. Koło kasztanów nie da się przejść obojętnie.
- Mamo!!!!
A patrz ile pod drzewem!!! To ty idź rób zdjęcia, a ja będę zbierać.
Ok. Ja fotografuję a ta jęczy:
- Daj
mi kluczyki wrzucę je do auta, bo już mam kieszenie pełne i pełny futerał od
aparatu.
Dałam.
Wróciła. Zaś zbiera. Patrzę na nią a tu obok przyfurgała reklamtasia :)) Ryczę:
- Gocha bierz ją!! Będzie na kasztany :)))
Złapała J
- Gosia!
Aniołki Ci reklamówkę zrzuciły J
G.: Nie
nie, jakby to były aniołki to by nie śmierdziała i miała dwa uszy. J
Drzewo
duże. Rośnie sobie koło śmietnika. Zbulił się trochę krawężnik i kostka
chodnikowa od jego korzeni, ale śmietnik odnoszę wrażenie że nie i ulica też
nie bardzo. W koronie ma posusz, na którym przesiadują gołąbki. I ma przybity
do pnia kadłubek!!! Niestety lokatorów kadłubka nie stwierdziłam.
Pień
gruby, taki podziubany trochę przez łobuzów.
Na
foto obok śmietnika i topoli załapał się robotnik:)) Sam ryczał: może mi pani zrobić fotkę, spoko,
zgadzam się:))) Zrobiłam J
Nie
wiem co z tą topolą. To typowy przykład głupiego nasadzenia a teraz korzenie
niszczą infrastrukturę drogową i susz leci na łeb a topola wystrzeliła wysoko w
górę.
Inna Bajka
to inny świat to inny czas inna mgła"
Właśnie. Inna to słowo klucz.
Nie ta, nie tamta, ale właśnie INNA.
INNA. Im dłużej powtarzam to słowo tym wydaje mi się dziwniejsze, a jednocześnie bardziej pasujące.
Jestem z INNEJ BAJKI.
L. mówi: oczy jak niebo, serce i dusza nie z tego świata...
20 listopada 2012
Drzewa cz.1
Nygi 5e. Osiedle. Blok czteropiętrowy 5-5e. Znaleźć było dość
prosto, chociaż przy tym całym ocieplaniu pościągali numery. Ale cóż tam - koniec języka za przewodnika:) No
dobra, znaleźć 5e, ale już tę sosnę - o nie :) Obleciałam z Gochą całe Nygi 5 -
nic nie pasowało do sosny „za blisko
bloku”. Ale jak to? Ja ku… nie znajdę?! Ja?!
- Gocha,
gdzie widziałaś tych remontujących? Z tyłu?
- Tak.
Na foto widać kucającego boraka. Ocieplali z kolegą
bodajże piwnice.
- Panie?
Gdzie ta sosna co wam przeszkadzała postawić rusztowanie? Ta do usunięcia?
- Pani! Jej
już dawno nie ma. Jakbyśmy na was czekali to zima by nas zastała przy tym
remoncie!
- Jak to?!
- A co?! Co
za kretyn jakiś posadził drzewo metr od domu?!.... itd
Ech...
Ogólnie
rzecz biorąc po prostu robotnicy sami wyrąbali tę sosnę. Nie wiem, chyba
liczyli na wycinkę na dzień następny po dokonaniu protestu na gębę, że
przeszkadza. Ha ha.
Ogólnie
drzewa i krzaki przed blokiem poniszczone i obrzucone styropianem i innym
świństwem.
A sosny już
niet.
16 listopada 2012
Czy jest tam kto?
Sobotni poranek. Spaaać. Nagle słyszę sceniczny szept mojego 9 letniego
dziecka przy moim uchu:
- Haaalooo.
- Czego chcesz?
- Sprawdzam czy masz echo. Bo wiesz, jakby było to oznacza, że tam masz
pustkę.
Hm, cóż odpowiedzieć na coś takiego. Śpię dalej.
- Haaalooo!
- Co tym razem?!
- Bo wiesz, myślę że jednak ktoś tam powinien się odezwać. Choćby ślimak w
uchu.
Hm. Jak by nie patrzeć to nikt się tam nie odezwał. To jest tam kto czy
nie?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








