Mój bardzo rasowy piesek golden retriever bardzo się ostatnio drapał. Swędział go brzuch.
Drapał się na leżąco, na stojąco, na siedząco, nawet jak spał.
Zaniepokojona wpakowałam 36 kg psa do samochodu i zawiozłam do weterynarza.
- Proszę pani, mój pies ciągle się drapie. Pewnie ma jakieś uczulenie. Proszę go obejrzeć i może jakąś maść...
Pani obejrzała i dwie sekundy później otrzymałam diagnozę:
- On ma pchły.
- Co?! To niemożliwe! On ma przecież rodowód! Jak pies za 2 tysiące może mieć pchły? Chyba rodowodowe!
Mina pani weterynarz - bezcenna.
Mina psa, gdy nie pozwoliłam mu na spanie w moim łóżku (przecież nie będę spała z pchłami) - zabójczo żałosna.

No kiedyś musiał być ten pierwszy raz :)
OdpowiedzUsuń