28 października 2013

Do Lucy




To było Twoje urodzinowe przyjęcie. Zaprosiłaś znajomych do spa. Każdy mógł skorzystać z zabiegów. Po wzniesieniu toastu postanowiłam pójść na masaż. Ale jakiś starszy gość już mnie uprzedził w związku z czym kazano mi poczekać. Przeszłam więc do innego pomieszczenia a tam okazało się nagle, że są Twoi goście i jest niewielki suchy basen pełen KROKODYLI!

Jakiś szczupły gostek walczył z jednym z olbrzymich gadów wrzeszcząc i okładając go zajadle kijem, a ja wlazłam na murek.  Chudy facet niestety przegrał walkę z bestią i zaczął być konsumowany. Już tak nie krzyczał.  W mojej głowie kłębiły się myśli, że ja podła istota ogarnięta strachem mu nie pomogłam!

Nagle następny wielki krokodyl zaczął atakować mnie a murek, na który weszłam okazał się być niższy niż sądziłam.  To była kwestia chwili, wiedziałam że nie mam szans. Myślałam  o bólu, gdy odgryzie mi rękę. Czułam już śmierć.  

Tak bardzo się bałam! Strach mnie paraliżował!

I wtedy się obudziłam.

Dalej byłam sparaliżowana strachem, serce waliło mi jak oszalałe. 

I wtedy pomyślałam sobie o Romie Ligockiej , o tym strachu kiedy siedziała z matką na strychu ściskając w ręce tabletkę z cyjankiem i czekając czy śmierć w postaci niemieckich oficerów przyjdzie teraz czy jeszcze nie.

I wiesz co?! Dziękuję Ci Lucy za takie urodziny!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz