23 października 2013

PORZĄDNIE



Wszystko przez to krzesło.   
Od ok 10 lat jestem w posiadaniu 6 krzeseł. Każde, naprawdę każde z nich ma już jakiś feler. Ze wszystkich powypadały poprzeczki. Na tym, w którym brakuje już wszystkich, strach siedzieć.  Nie mówiąc już o wejściu na krzesło w celu zdjęcia czegoś z wyższej półki.
Mam też krzesło z lat 40 ubiegłego wieku. Krzesło pochodzące z kuchni śląskiej od kompletu z byfyjem.  Ooo, to jest krzesło.  Jakość wykonania zupełnie niedzisiejsza. Solidne, mocne, stabilne. Nie ma strachu na nie wejść.
Wiem, dziś istotą rzeczy i celem jest sprzedawać jak najwięcej.  Jakość nie ma znaczenia.  Chodzi o to żebyś nie miał rzeczy dożywotnio i jeszcze na następne pokolenie, tylko żeby kupować co kilka lat.
Ale co z ludźmi? Także tracą na swej wartości. Ostatnio ciągle się przekonuję na własnej skórze, że bylejakość jest w cenie. Odwalić robotę i chodu, zrobić na sztukę, popyskować w necie oczywiście najczęściej anonimowo. 
I jakoś jestem tym faktem zawiedziona.  Rozczarowana, że obecnie słowo porządnie odchodzi w zapomnienie. Świat staje się plastikowy, pachnie tanią, niesolidną chińszczyzną. 
A ja lubię wyraz PORZĄDNIE.  Żadne pięknie, ekscytująco, czy jak... porządnie to jest dużo.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz